Okiem położnej

Okiem położnej

Książkę Sylwii Szwed „Mundra” kupił mi mój mąż, bo akurat zamawiał książki z Wydawnictwa Czarne. Fragment tej książki wcześniej czytałam na portalu „Krytyki politycznej” i w sumie nie myślałam, żeby ją czytać w całości.

Uważam, że pomimo, że książka składa się w wywiadów z dziesięcioma położnymi to duże znaczenie ma kolejności ich czytania, dlatego jeden wywiad czytany z środka jest jakby wyrwany z kontekstu. Książka bowiem tworzy całość. To takie moje subiektywne odczucie.

Uważam, że książka o pracy położnych, ich sposobie patrzenia na rodzącą mamę, o przemianach jakie zachodziły w środowisku położnych i o tym jak położne odczuwają porody była bardzo potrzebna. Sama złapałam się na tym, że poczułam do pracy położnej jeszcze większy szacunek. Doceniłam ich rolę, a może nawet ją bardziej zauważyłam…

I tak mam to szczęście, że w Opolu są mądre położne w Szkole Rodzenia, że chodziłam na zajęcia Ewy Janiuk, która teraz jest mocno zaangażowana w kampanię „Po prostu położna”, że miałam okazję uczestniczyć w rozmowach radiowych z położną Grażyną Zimnal, która ma w sobie ogromną siłę spokoju i wiedzy. A jednak czasami położnej się słucha, ale się jej nie słyszy, bo młoda mama ma swoje wyobrażenie na temat porodu, które raz się sprawdza a raz się nie sprawdza.

Jest coś co mnie dość mocno zaskoczyło w pracy położnych przed wojną i w czasie wojny. Mianowicie, że jak rodząca zaczynała rodzić to położna nie mogła odejść już od jej łóżka, że po prostu z nią była, tak jak dawniej „babki”, które chodziły po domach i odbierały porody. Szkoda, że to zanikło. Dlatego rozumiem powroty do porodów domowych i „modę” na taką formę porodu.

Książka Sylwii Szwed otwiera oczy, momentami przeraża, momentami wzrusza, jest warta przeczytania.

Zastanawiam się komu mogłabym tę książkę polecić… I wydaje mi się, że do niej trzeba dojrzeć, może trochę przeżyć jako matka… A może jednak kobiety w ciąży, nawet tej pierwszej, będą w stanie się wczytać w historie przedstawionych położnych i pozwolą się im prowadzić.

Najlepie,j jakby rodzące trafiały na „mundre” położne, a położne na mądre rodzące 🙂

Oprócz książki polecam też blog współczesnej położnej www.polozna.blog.pl bo czasami warto zmienić swój punkt widzenia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *